Za kilka dni zawita u nas kwiecień, a to oznacza, że nieubłagalnie zbliża
się… MATURA. To już właściwie ostatnia prosta, ostatni miesiąc przygotowań.
Sama przeżywałam to w zeszłym roku, więc dziś opowiem wam, jak udało mi się ją
całkiem nieźle zdać i przy okazji nie zwariować ;)
KLUCZ DO SUKCESU – HARMONIA
Zasadniczo są dwie szkoły. Część osób odpuszcza w ostatnich tygodniach,
albo z rezygnacji, albo z wcześniejszego przepracowania. Druga część właśnie
zabiera się do roboty wierząc, że nadrobi cały materiał ze szkoły średniej.
Moi zdaniem – i tak źle, i tak niedobrze.
Niezależnie od tego, w której jesteście grupie, trzeba znaleźć jakiś złoty
środek. Nie przepracowujcie się na śmierć, ani też nie marnujcie cennego czasu
na oglądanie seriali całe dnie.
SEN
Nie odkryję Ameryki, ale nie mogę pominąć tego punktu. Jeśli chcesz, żeby
Twój mózg prawidłowo funkcjonował na maturze, zadbaj o niego w tym ostatnim
miesiącu. Stan wycieńczenia tygodniach szaleńczego trybu życia w postaci nauki
26 godzin na dobę i minus dwóch godzin snu nikomu nie służy.
ZDROWE ODŻYWIANIE I RUCH
Tak samo jak wyżej. Żeby myśleć logicznie, trzeba dostarczać organizmowi
energię. Najlepiej nie w postaci zupek chińskich robionych pomiędzy zadaniami z
funkcji kwadratowej, a charakterystyką bohaterów „Wesela”… Jedzcie dużo warzyw,
owoców, orzechów i pijcie dużo wody!
A ruch? Po pierwsze, dotlenia mózg. Po drugie, uczcie się na moich błędach
– może nie przytyjecie dzięki temu 5 kilo jak ja :P W czasie przerwy od nauki
wyjdźcie na 30 minutowy spacer, poskakajcie na skakance, cokolwiek. To też
dobry moment na zaczęcie praktykowania jogi – odpowiednie ćwiczenia pomogą wam
się zrelaksować i skoncentrować (poszperajcie na yt!)
POWTÓRKA Z LEKTUR
Znów uczcie się na moich błędach – nie odkładajcie tego na ostatni tydzień,
unikniecie dzięki temu stresu, że nie zdążycie i coś was zaskoczy. Jeśli
wiecie, że to wasza słaba strona, rozłóżcie sobie na cały kwiecień czytanie
streszczeń i oglądanie filmów na podstawie lektur.
Mnie matura z polskiego i błędy kardynalne stresowały do tego stopnia, że
dzień przed pisemnym polskim śnił mi się Mickiewicz we własnej osobie…
ARKUSZE
Najlepszy sposób na sprawdzenie czego jeszcze nie wiecie. Jeśli uczyliście
się systematycznie i macie jakąś ogólną wiedzę na temat danego przedmiotu, to w
ten sposób wyłapiecie szczegóły, które wam umknęły. Poza tym daje to obraz
jakich zadań możecie się mniej-więcej spodziewać, jakich odpowiedzi się od was
oczekuje i o co najczęściej pytają.
OSTATNIE DNI SZKOŁY – CHODZIĆ CZY NIE?
Tak naprawdę to zależy. Jeśli wiesz, że potrafisz się zmobilizować i sto
razy bardziej skupiony jesteś we własnym pokoju ze zbiorem zadań lub
repetytorium, to zostań w domu i się ucz. Na pewno nie opłaca się już chodzić
na przedmioty, których nie zdajecie. Ja na przykład zrezygnowałam z chodzenia na
chemię czy niemiecki, ale do końca pojawiałam się na polskim, angielskim,
matematyce i biologii.
AFIRMACJE I WIZUALIZACJE
Wiem, że może to brzmieć absurdalnie, ale jak coś jest głupie i działa, to
nie jest głupie, tak? Posiedźcie przez chwilę w ciszy i skupcie się na
powtarzaniu sobie, że jesteście pewni siebie, w pełni w stanie wykorzystać swój
potencjał i zgromadzoną przez lata wiedzę i zniszczycie tę maturę ;) Potem
wyobraźcie sobie jak wyluzowani idziecie na maturę, trzymacie arkusz świadomi,
że znacie odpowiedzi na wszystkie pytania, a na końcu – że trzymacie kartkę ze
swoimi wysokimi wynikami i umieracie ze szczęścia.
W ten sposób pozytywnie zaprogramujecie swój mózg i wszystko będzie
prostsze. Uwierzcie.
NIE ODPUSZCZAJCIE…
Jeśli nie macie już siły i ochoty na ślęczenie nad książkami, zróbcie
codziennie chociaż jedno zadanie. Nawet ono przybliży was choć trochę do
upragnionego celu.
…ALE TEŻ NIE SPINAJCIE SIĘ
Wiem, że nad wieloma osobami ciąży presja rodziny i poczucie, że od tego
zależy wasza przyszłość, bo przecież jak nie dostaniecie się za pierwszym razem
na dobry kierunek, to jesteście rok w plecy i tak dalej… Ale to nie jest
prawda. Jeśli w tym roku wam nie pójdzie, to nie jest to wcale koniec świata.
Ja miałam to szczęście, że moi rodzice nie wywierali na mnie żadnej presji.
Zdam to zdam, nie to nie i tyle. Mnóstwo osób robi drugie, trzecie, czwarte
podejście. Czasem dostają się na wymarzony kierunek i okazuje się, że to nie
było to. Czasem kończą studia i pracują w zawodzie zupełnie nie związanym z
kierunkiem (przykład – mój tata ma znajomych w banku, na wysokich stanowiskach
po np. po metalurgii i hutnictwie).
***
Na koniec jeszcze kilka słów – Ja nie byłam nigdy kujonem, a matury poszły
mi dobrze. Z każdej miałam co najmniej 70%, poza maturą z matematyki, z której
miałam ok. 65% i chociaż chciałam ją tylko zdać to czuję, że było
mnie i tak stać na więcej :D Może zrobię jeszcze osobny wpis o tym, jak to
wszystko wyglądało u mnie.
I pamiętajcie – Miesiąc to nadal bardzo dużo! Wiele możecie jeszcze
przyswoić wiedzy.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz